← Wróć do listy artykułów
17.02.2026

Czym „oddycha” Twój diesel? Zobacz, jak nagar zabija silnik od środka

Każdy właściciel nowoczesnego diesla słyszał o zaworze EGR. W teorii ma on pomagać środowisku, w praktyce – po latach eksploatacji – potrafi zafundować silnikowi prawdziwy „zawał”. Dziś pokażemy Wam, co dzieje się wewnątrz układu dolotowym, gdy serwisowanie odkładamy na później.

„To nie miało prawa działać”

Na warsztat trafił samochód, który stracił moc i przeszedł w tryb awaryjny. Po demontażu elementów dolotu naszym oczom ukazał się widok, który mrozi krew w żyłach każdego mechanika:

  • Rura EGR: Dosłownie zalepiona gęstą, czarną mazią. Prześwit, przez który powinny swobodnie przepływać gazy, praktycznie przestał istnieć.
  • Czujnik MAP (ciśnienia doładowania): To jeden z najważniejszych „zmysłów” silnika. W tym przypadku czujnik był tak oblepiony nagarem, że nie miał szans na prawidłowy odczyt parametrów.
  • Kolektor ssący: Tu sytuacja wyglądała najgorzej. Warstwa nagaru była tak gruba, że silnik zamiast świeżego powietrza dostawał jedynie jego ułamek. To tak, jakbyś próbował biec maraton, oddychając przez słomkę.

Skąd bierze się ten problem?

Nagar to mieszanka sadzy ze spalin (z EGR) oraz oparów oleju (z odmy). Z czasem tworzy ona twardą, kleistą skorupę, która:

  • drastycznie ogranicza moc silnika,
  • zwiększa spalanie,
  • może doprowadzić do uszkodzenia klap wirowych lub turbosprężarki.

Co z tym zrobić?

Jeśli Twój samochód stał się ospały, kopci lub na desce rozdzielczej świeci się „Check Engine”, nie czekaj. Samo „przegonienie auta na autostradzie” przy takim stopniu zabrudzenia, jaki widzicie na zdjęciach, już nie pomoże. Konieczne jest mechaniczne czyszczenie kolektora oraz sprawdzenie drożności całego układu.

Pamiętaj: Regularna kontrola układu dolotowego to ułamek kosztów, jakie poniesiesz, gdy silnik ostatecznie odmówi posłuszeństwa.

Masz ten problem?

Umów się na diagnostykę w LR Garage.

Umów wizytę